My oszukaliśmy całą Europę. Teraz słusznie mówią, żenie nadajemy się, żeby żyć w systemie rządów prawa, w systemie poszanowania godności każdego człowieka - uważa prof. Andrzej Rzepliński.
Prezes wcale nie chciał być w Europie. NIGDY!
On chciał stać obok Europy jako ten, który rozgrywa Europę,
Rosję, Chiny ... Świat cały. Chciał być, jak taki języczek u
wagi, ale zaplątał się we własne sznurowadła...
Cóż, sznurowadła dobrze jest wiązać.
Chciał stanąć na czele państw Europy Środkowo Wschodniej,
i prowadzić mocarstwową politykę wobec UNII,
USA, Rosji... Z pięciobilionowym długiem, rozwalonym przez
Antka wywiadem, z rozsypującą się armią, z wszystkimi
matołkami w SSP, z parodią MSZ, MSWiA. MK ,
z klerykalizmem drenującym zasoby biednego państwa, bez
własnej, liczącej się myśli technicznej, dobrze
zorganizowanego szkolnictwa, ochrony zdrowia,
przyrodniczych zasobów... i tak dalej i tym podobnie... A o
atomowy parasol chciał zapewne prosić tych, przeciw którym
miał zamiar wystąpić . Nie wiem czy nawet Najdziwniejszy z
Dziwnych, putinolubnyj prezydent USA poszedłby na taki deel
,,Tworzył'' zatem Międzymorza, Trójmorza, Grupy
Wyszehradzkie, co nie byłoby zupełnie bez sensu, gdyby nie
było w istocie wymierzone w jedność Europy.
Ktoś wątpi, że ta rozbijacka działalność była i jest na rękę
putinowskiej Rosji? NAJBARDZIEJ JEJ! Bo celem Putina jest
przywrócenie dawnej potęgi ZSRR. A bez Ukrainy, Białorusi,
Państw Bałtyckich tego zrobić się nie da. Na rękę mu zatem
każdy klin wbity w jedność UNII , każde podważanie jej
porządku , w tym założycielskiego i prawnego.
Po wyjściu z Unii Wielkiej Brytanii Kanclerz Merkel
zaproponowała Kaczyńskiemu miejsce obok Włoch, Francji,
Niemiec by wspólnie wziąć odpowiedzialność za przyszłe
losy Europy i Świata...
Prezes jednak chciał być wodzem niepodzielnym, jedynym...
gdzie ,,jem'' do niego...
Czasem zastanawiam się, czy byłby gotów podzielić się
władzą z bratem bliźniakiem. Kiedy patrzę, co robi z jego
pamięcią , słowami - zaczynam mocno, mocno wątpić.
I nie bez podstaw wątpię!
Jeśli chodzi o tych, co mu pomagają, sprawa jest prosta - to są same3 miernoty, które nic nie umieją i bez prezesa są niczym. Więc trzymają się z całych sił jego nogawki, bo doskonale wiedzą, że jak prezesa zabraknie, to muszą pożegnać się z ciepłą i bardzo intratną posadką i szukać szczęścia gdzie indziej. A że ich umiejętności nie są za wysokie - to wielkiego wyboru nie mają.
OdpowiedzUsuń